Mogłabym was prosić o głos w nakiecie, która jest po lewej stronie? Z góry Dziękuję xx
A teraz zapraszam do czytania:
No tym to mnie zaszokował. Przecież to był młody chłopak! Na pewno nie skłamię mówiąc, że jest młodszy ode mnie.
Otworzyłam powieki i podniosłam głowę. Pierwsze co ujrzałam to był śpiący Zayn. Swoje piękne, czekoladowe tęczówki miał przykryte powiekami, a usta lekko otwarte i cicho pochrapywał. Poszłam wzrokiem za ręką, która obejmowała mnie w talii i od czasu do czasu lekko poruszała się po niej. Oparłam się brodą o jego klatkę piersiową i podziwiałam ósmy cud świata. Wyglądał przepięknie śpiąc. Nagle coś mruknął i pokręcił głową kilka razy, a potem już spokojnie położył ją na prawym boku. Zaśmiałam się cicho i ponownie położyłam się na jego torsie. Przez dłuższy czas przyglądałam się elektronicznemu zegarkowi, który wskazywał godzinę piątą trzydzieści, aż w końcu ponownie zasnęłam.
* * *
Obudził mnie dźwięk budzika. Sięgnąłem na oślep do niego, żeby wyłączyć upierdliwy, jak dla mojego ucha, odgłos. Poczułem na sobie lekki ciężar i na samą myśl o wczorajszych wydarzeniach uśmiechnąłem się.
- Hej. Kochanie wstejmy. - powiedziałem, a po ostatnim słowie cmoknąłem ją c czubek głowy. Wstałem, podnosząc powoli dziewczynę i zostawiając ją samą na kanapie. Poszedłem do łazienki i załatwiłem wszystkie sprawy dotyczące porannej toalety. Wszedłem do sypialni i wyciągnąłem z szafy pierwsze lepsze spodnie i jakiś t-shirt z nadrukiem. Założyłem to w mgnieniu oka na siebie i wróciłem do salonu zobaczyć, czy Rebecca już wstała. Siedziała na łóżku, a głowę miała spuszczoną w dół. Podszedłem i uklęknąłem przed nią. - Kotku co jest? - zapytałem zmartwiony, no bo w końcu musiało coś się dziać. Podniosłam głowę i zobaczyłem czerwone oczy z kontrastującą bladą twarzą. Dotknąłem jej rąk, a następnie czoła. Było gorące. Nie miałem pojęcia co miałem zrobić. Jedno wiedziałem: była chora. Wyciągnąłem telefon i wykręciłem odpowiedni numer, a następnie przyłożyłem telefon do ucha.
- Halo? - usłyszałem po drugiej stronie głos zaspanej mojej mamy. No tak cholerny, niemyślący ja. W Bradford jest aktualnie pierwsza w nocy.
- Cześć. Od razu przepraszam, że tak późno, ale sprawa jest poważna. - powiedziałem, nie spuszczając wzroku z Becky. - Co mam podać osobie, która ma gorączkę?
- Przede wszystkim coś co ją zbije. Jakaś aspiryna czy coś. - powiedziała, a dziewczyna zaczęła kaszleć. - Z tego co słyszę, nie jest za dobrze. Przykryj ją kocem i daj coś ciepłego do picia.
- Dziękuję. Przepraszam, że tak bez uprzedzenia dzwonię. - odpowiedziałem z poczuciem winy.
- Nic się nie stało, kochanie. Zawsze jestem do usług. - miałem wrażenie, że właśnie się uśmiechnęła. - Miłej pracy.
- Dziękuję i dobranoc. - powiedziałem i się rozłączyłem. Wstałem i pobiegłem do kuchni. Postawiłem czajnik z wodą, żeby się zagotował, a w między czasie zacząłem szukać jakiś tabletek. W ostatniej szafce znalazłem pudełko z lekami. Wyszperałem odpowiedni lek i postawiłem na stole. Zrobiłem dziewczynie gorącą herbatę z miodem i postawiłem na tacy wraz z tabletkami, herbatnikami i szklanką wody. Przyniosłem to wszystko do salonu i postawiłem na stole. Z szafki nad kanapą wyciągnąłem koc. Podałem dziewczynie tabletki, które od razu połknęła, i położyłem na kanapie, a następnie szczelnie owinąłem żółtym kocem. - Becky. Posłuchaj. Ja muszę wychodzić, będę do ciebie dzwonić. Odbieraj proszę.
- Nie mam telefonu. Został w domu. - wtrąciła i otworzyła oczy. Zagryzłem wargę, ale po chwili podszedłem do komody i wyciągnąłem z niej jakiś stary telefon i zupełnie już nieużywaną kartę SIM. Włożyłem ją do telefonu i położyłem na kanapie obok dziewczyny.
- Już masz. Leży obok ciebie. Pamiętaj będę do ciebie dzwonić, odbieraj. Wrócę za jakieś pięć godzin. Zostań tutaj, potem cię odwiozę do domu. - powiedziałem, pocałowałem ją w czoło i poszedłem do przedpokoju. Ubrałem moje nike i skórzana kurtkę, a następnie wyszedłem.
* * *
Zaparkowałem pod szkołą, na miejscu dla nauczycieli i zszedłem z motoru. Skierowałem się w stronę szkoły, pomijając fakt, że czułem na sobie wiele par oczów. Wszedłem do budynku i skierowałem się na drugie piętro do pokoju nauczycielskiego, w celu wzięcia dziennika.
' Jak się czujesz? Zayn :) '
Po 20 minutach otrzymałem odpowiedz:
' Super. Tak się świetnie czuję, że przeniosłam się do łazienki i planuję tam zostać, przez najbliższe kilka godzin. ;c Becky '
* * *
Usłyszałam trzask drzwi, a zaraz po tym moja wczorajsza kolacja podeszła mi do gardła. Szybko odkryłam się kocem i pobiegłam do toalety. Uklękłam nad ubikacją, a z moich ust wychodziły nie za smaczne płyty. Kiedy już skończyłam, usiadłam na podłodze i podciągnęłam kolana pod brodę, oparłam na nich głowę i nadzwyczajnie zasnęłam.
* * *
Weszłam do domu, no może nie sama, bo z pomocą Zayn'a, który mnie trzymał w talii, żebym nie spadła. Zatrzymaliśmy się w holu, gdzie Malik zdjął mi kurtkę i położył na garderobie. Z kuchni od razu przywędrował Harry, który jak zwykle pewnie chciał wiedzieć, o co chodzi. Dalej w takiej samem pozycji Zayn pomógł mi dojść do schodów.
- Pierwsze piętro, białe drzwi. - wyszeptałam, a on wziął mnie na ręce i szybko wbiegł na górę, a następnie położył na moim łóżku i przykrył kołdrą.
- Zdrowiej, mała. - powiedział i pocałował mnie w czoło, a następnie wyszedł.
* * *
Zbiegłem po schodach. Przechodząc obok kuchni kątem oka zauważyłem chłopaka z kręconymi włosami, które były idealnie ułożone, pożerał mnie wzrokiem, jak nie powiem co. Wstał z krzesła i podszedł do mnie.
- Harry jestem. - powiedział i wyciągnął do mnie prawą dłoń, a następnie się uśmiechnął.
- Zayn. Miło mi. - odpowiedziałem i odwzajemniłem uścisk.
- Mnie również. Jak mam rozumieć jesteś chłopakiem Becky?
- To skomplikowane.
- Rozumiem.
- A ty jesteś jej bratem czy jak?
- Nie. - powiedział i się zaśmiał. - Jestem chłopakiem jej mamy. - dokończył. No tym to mnie zaszokował. Przecież to był młody chłopak! Na pewno nie skłamię mówiąc, że jest młodszy ode mnie.
- Aha. - odpowiedziałem bez emocji. - Muszę już lecieć. Na razie. - odpowiedziałem i wyszedłem z domu, a raczej rezydencji, bo tak to można było nazwać.
Witajcie z nowym, ósmym rozdziałem! Podoba się? Mam nadzieję. Ten rozdział pisałam przez sześć godzin i nie umiałam go napisać xd ale jakoś to zrobiłam. Myślę, że się podoba ;p
ps. dodałam obserwatorów, więc możecie się 'dopisywać' jak chcecie :)
ps. dodałam obserwatorów, więc możecie się 'dopisywać' jak chcecie :)
Jej! Jednak nie mogłam się powstrzymać i weszlam z samego rana! Rozdział dosyć ciekawy, trochę się wydarzyło :) Ta akcja Harry-Zayn dobra beka! 'przecież on jest młodszy ode mnie' haha xd
OdpowiedzUsuńnie załamuj się ludzie czytają twojego bloga a ty masz talent x
życzę ci weny xx
@Real_Paradiise x
Rozdział cudowny <3 @Karola_Horan69
OdpowiedzUsuńjejku, cudowne, wszystko się tak szybko dzieje, a ty to idealnie opisujesz! <3
OdpowiedzUsuń@SmileFoorMe
aaaaaaaaaaaaaaa KOCHAM <3
OdpowiedzUsuń@VeryLike1D xx
Proszę! Proszę! Proszę!
OdpowiedzUsuńDodaj dzisiaj rozdział błagam ! :D
świetny , świetny , świetny *_* czekam na następny . Dlaczego mnie nie poinformowałaś ? :c ..ale i tak kocham ciebie i twojego bloga ;) @DzikiNiallerXo
OdpowiedzUsuńCześć to znowu ja :) Wpadłam tylko poinformować, że nominowałam cię do The Versatile Blogger x
OdpowiedzUsuńSzczegóły na moim blogu: http://my-reason-to-live.blogspot.com/
+ czekam na nowy rozdział xx
Aww, Zayn jest taki opiekuńczy! Normalnie cudo!
OdpowiedzUsuńUwielbiam ten rozdział, jest taki...no nie umiem tego wyrazić słowami.
Zastanawiam się nad tym, dlaczego ludzie w szkole szeptali za plecami chłopca...